Twoja opinia

Czy czujesz się bezpieczny w swojej szkole?
 
Jeszcze tylko zachód słońca nad Kazimierzem…. PDF Drukuj Email

Tak, tak, piękne zachodzące słońce nad Wisłą w Kazimierzu Dolnym zachwyciło chyba każdego z uczestników wycieczki Puławy – Janowiec – Kazimierz Dolny, która odbyła się 17 – 18.06. 2014 r. za sprawą pań: Katarzyny Bartłomiejczuk, Joanny Decewicz, Anny Jamiołkowskiej i pana Leszka Białego.

Ale po kolei. Wyruszyliśmy wczesnym rankiem 17.06. trochę zaspani,  ale szczęśliwi, że mamy przed sobą wspaniałą przygodę  owianą tajemnicą.

W Puławach powitała nas przewodniczka – pani Łucja. Młodość, energia i ogromna pasja, z jaką opowiadała nam historię rodu Czartoryskich, powodowały, że nikt się nie nudził. Zwiedziliśmy Pałac Czartoryskich oraz otaczający go park krajobrazowy założony przez księżną Izabelę. W parku widzieliśmy wiele zabytkowych budowli m.in. Świątynię Sybilli usytuowaną na skraju stromej skarpy nad starorzeczem Wisły - Łachą. Świątynia powstała z myślą o gromadzeniu pamiątek narodowych, które w latach zniewolenia kraju miały pobudzać uczucia patriotyczne i dawać nadzieję na lepszą przyszłość Polski. Z tego też względu księżna Izabela kazała nad wejściem umieścić napis: "Przeszłość - Przyszłości". Podziwialiśmy też Domek Gotycki, Pałac Marynki, Domek Grecki, Domek Żółty, Altanę Chińską, Bramę Rzymską oraz rzeźbę przedstawiająca Tankreda i Kloryndę.

Wielkie malownicze ruiny janowieckiego zamku na szczycie wysokiej skarpy nad Wisłą to kolejny punkt naszej wyprawy. Mogliśmy sobie tylko wyobrazić, jaki był piękny w latach swojej  świetności.

Z trzech stron zamek otacza naturalny wąwóz i stromizna. Dostęp jest tylko od wschodu i tam wzniesiono Wielką Basteję i wykopano fosę. Dwie okrągłe, narożne baszty chroniły zamek od wschodu i zachodu. Od północy poza linię pierwotnych murów wystaje prostokątny budynek wybudowany dla służby.
Wnętrze zamku zostało przez wieki bardzo mocno zniszczone, dlatego też zamek od wielu lat jest w remoncie. Schodami w skrzydle wschodnim weszliśmy na trzecie piętro, skąd rozciągał się wspaniały widok na okolicę. Z góry mogliśmy zaobserwować pierwotny podział zamku na dwie części: zachodnią czeladną z małym dziedzińcem i rycerską z wielkim dziedzińcem.

Pożegnaliśmy Janowiec i ciuchcią dotarliśmy do przystani, gdzie czekał na nas statek (specjalnie na nas, bo zwykle statki pływają z Kazimierza do Janowca), którym dopłynęliśmy do Kazimierza Dolnego. Po drodze malownicze widoki okraszone pięknym słońcem zachwycały każdego.

A w Kazimierzu nie było czasu na nudę. Dla tych, którzy na Kazimierz patrzą jedynie z perspektywy rynku, to było chyba zaskoczenie. Sieć wąwozów lessowych osiąga tu rekordową w skali europejskiej gęstość 11 km/km2. Wybraliśmy się więc na wędrówkę a posiadówkę pod parasolem zostawiliśmy sobie dopiero na podsumowanie spaceru. Obraliśmy kierunek Korzeniowy Dół. W wąwozie droga pięła się łagodnie pod górę, a nad nami drzewa zasklepiały się, tworząc zielony tunel. Zbocza po obu stronach coraz bardziej wypiętrzały się, by wkrótce odkryć nagie ściany lessu. Zagłębiliśmy  się w miły chłód. Pachniało tam zielenią i ziemią…

W wąwozie powoli się rozjaśniło i niedługo po lewej stronie dostrzegliśmy gospodarstwo. Doszliśmy do szosy i byliśmy już w górach. Asfalt prowadził nas do centrum Kazimierza, ale przed nami było jeszcze ponad 3 km wędrówki przez pola, wśród których stały typowe kazimierskie domki i zupełnie nowe – bardziej lub mniej nawiązujące do miejscowej tradycji. 

Po lewej stronie wieża telewizyjna, która w Kazimierzu stanowi punkt orientacyjny,  a tuż tuż na polu otoczonym lasem zauważyliśmy samotne drzewo. Tam – jak mówią miejscowi – pogrzebano polskiego żołnierza, któremu podczas ofensywy Wisły odmówiono urlopu do domu na pogrzeb matki. Chłopak nie podporządkował się rozkazowi, za co osądzono go w trybie wojennym i skazano na śmierć. Podobno do miejsca stracenia prowadzono go przy dźwiękach wojskowej orkiestry. Podobno sam wykopał sobie grób. Podobno jego szczątki spoczywają na tym miejscu do dzisiaj…

Potem weszliśmy w zadrzewioną ulicę Zamkową (kolejny wąwóz na szlaku). Odpoczęliśmy przy baszcie, rzuciliśmy okiem na ruiny monumentalnego zamku powstałego za czasów Kazimierza Wielkiego (szkoda, że był w remoncie), wdrapaliśmy się na Górę Trzech Krzyży nawiązującej do Golgoty (krzyże  upamiętniają liczne ofiary zarazy morowej, która miała miejsce na tych terenach). Pomimo że stoki porastają wiązy, graby i leszczyna, z góry widać cały Kazimierz. Niesamowity widok! Jeszcze tylko zejście stromymi schodami i już rynek, charakterystyczna studnia. Czas na odpoczynek pod parasolem. Wreszcie?

Chwila relaksu przydała się każdemu. Pierogi smakowały wyśmienicie, pizza również.

Ale to nie koniec naszej przygody. Pani Łucja opowiedziała nam legendę związaną z kogutem kazimierskim, stąd nasza wizyta w piekarni. Potem Stary Rynek Żydowski, kamienica Celejowska, kamienice pod św. Mikołajem i Krzysztofem, Kościół Farny. Jeszcze tylko zachód słońca nad Kazimierzem… i pora wracać do domu.

Cała wyprawa owiana była tajemnicą, ponieważ nie do końca wiedzieliśmy, co nas tam czeka. Nie żałujemy ani jednej chwili i mamy nadzieję, że już niebawem znowu wyruszymy w podróż.

Uczestnicy wycieczki

 
Pierwszy rok pełen atrakcji dla pierwszoklasistów PDF Drukuj Email

 

Rok szkolny 2013/2014 był dla klas pierwszych obfity w atrakcje. Wspólne spotkania zaczęły się ogniskiem integracyjnym, które odbyło się 03.10.2013 r. Wraz z wychowawcami uczniowie udali się do „Echa lasu”, gdzie piekli kiełbaski, zapoznawali się z nowymi kolegami i koleżankami. Miło spędzony czas odstresował nieco nowo przybyłą do gimnazjum młodzież.

26 listopada wychowawcy klas pierwszych zorganizowali wycieczkę do Warszawy.  Pierwszoklasiści mogli podziwiać piękne wnętrza Zamku Królewskiego, poznawać jego historię, a także obserwować przy pracy studentów Akademii Sztuk Pięknych, którzy dokonywali renowacji obrazów Jana Matejki.

Kolejnym punktem wycieczki było Centrum Nauki Kopernik, w którym młodzież spędziła kilka godzin. W tym obiekcie nie można się nudzić, co widać na załączonych zdjęciach. Uczniowie poszerzali swoją wiedzę z fizyki, wspaniale się przy tym bawiąc. Wycieczka zakończyła się seansem w kinie. Druga część „Igrzysk śmierci” okazała się „strzałem w dziesiątkę” i przykuła uwagę zarówno chłopców,  jak  i dziewcząt.

Podczas całego wyjazdu humory dopisywały, niektórzy żartowali, że poruszające się zwartą grupą klasy pierwsze (ok. 100 osób) wyglądały jak pokojowa demonstracja. Wszyscy wrócili w doskonałych nastrojach.

Okres zimowy to czas wytężonej nauki, który minął bardzo szybko i zanim się wszyscy obejrzeli, już trzeba było wystawiać oceny końcoworoczne. Jednak czerwiec to również czas wycieczek i wyjazdów. 8, 9 i 10 czerwca uczniowie z klas I d, I b, i I a wyjechali na biwak do miejscowości Olszyny k. Łomży. Co to był za biwak! Przez trzy dni dzieciaki dostały niezły wycisk. Codzienne zbiórki, musztry, pompki, przysiady to zaledwie część atrakcji. Każdy uczestnik musiał pokonać tor przeszkód, wejść na ściankę wspinaczkową, przeprawić się przez rzeczkę, zjechać na rolkach i strzelić z łuku. Wszystko to oczywiście pod czujnym okiem instruktorów i w pełnym zabezpieczeniu.

Ponieważ pogoda dopisywała, biwakowicze mogli kąpać się w stawie znajdującym się na terenie ośrodka lub popływać kajakiem. Wieczorem było pieczenie kiełbasek przy ognisku, a drugiego dnia dyskoteka. Wszystkie te atrakcje były jednak niczym w porównaniu z nocnym alarmem, jaki przygotowali instruktorzy swoim podopiecznym już pierwszej nocy. Kiedy nic niepodejrzewający uczniowie spokojnie spędzali czas na nocnych rozmowach, częściowo przygotowani już do snu, w obozie rozległ się głośny dźwięk syreny. Wszyscy wybiegli z domków tak, jak stali i w czym kto miał na sobie: w slipkach, w samych koszulkach, bez koszulek, w jednym bucie, bez butów. Następnie otrzymali polecenie, by w ciągu 10 sekund przygotować się do nocnych manewrów. Był to jednak żart ze strony instruktorów i po kilku minutach biegu dookoła obozowiska biwakowicze mogli wrócić do łóżek. Niektórzy jednak już do rana spali w pełnym rynsztunku, czyli w ubraniu i butach na wypadek ponownego alarmu. Prawdziwe podchody odbyły się kolejnej nocy i trwały ponad dwie godziny. Uczniowie pokonali ponad 6 km. Jedna drużyna uciekała, zostawiając wskazówki i zadania, druga – goniła. Noc była tak ciepła i pogodna, że taki marsz był czystą przyjemnością.

Z niechęcią wszyscy wracali do domów, by zmierzyć się nazajutrz ze szkolną rzeczywistością.

Inni chętni uczniowie klas pierwszych wezmą udział w wycieczce do Kazimierza Dolnego, która odbędzie się 17. 06. 2014 r. Życzymy wspaniałej pogody i udanego wypoczynku.

Monika Dołęgowska

 
London is cool PDF Drukuj Email

 

Londyn – stolica Wielkiej Brytanii, od 1000 lat główna siedziba brytyjskich monarchów oraz rządu. Miasto, które zobaczyć pragnie niejeden człowiek.  Marzenia 17 gimnazjalistów spełniły się w dniach 02.06-06.06. 2014 r. kiedy wyruszyli w podróż na podbój Londynu. A wszystko to za sprawą organizatorów wycieczki pań: Katarzyny Bartłomiejczuk i Barbary Agnihotri.

2 czerwca. Ranek. Podekscytowani dotarliśmy do lotniska w Warszawie – Modlin. Dla niektórych był to pierwszy lot w życiu, więc i towarzyszyły im ogromne emocje. Czy bagaż nie przekracza 10 kg? Czy wielkością odpowiada wyznaczonym normom? Co z wodą? To pytania, które nurtowały nas do momentu odprawy. W końcu odprawa, bramki, kontrola i miła niespodzianka – Dawid Kwiatkowski, wokalista, finalista programu „Taniec z gwiazdami”. Kilka fotografii, autografy i już siedzieliśmy w samolocie. 2, 5 godz. lot był  spokojny,  z okienek roztaczały się niepowtarzalne widoki. Szczęśliwe wylądowaliśmy w Londynie. Szybko zostawiliśmy bagaże w zaprzyjaźnionym hostelu, pokonaliśmy schody w metrze, bramki z biletami i dotarliśmy do Muzeum Figur Woskowych Madame Tussauds na Marylebone Road.

Naturalnej wielkości figury gwiazd filmu, muzyki, sportu, polityki, kościoła wywarły na nas ogromne wrażenie. Wśród nich były : np. John Wayne, Benny Hill, Marilyn Monroe, Elizabeth Taylor, Pierce Brosnan, Angelina Jolie, The Beatles, Kylie Minogue, Beyoncé, Ayrton Senna oraz Lech Wałęsa i Jan Paweł II - jedyni Polacy. Każdy znalazł coś dla siebie w salach, które tematyczne przedstawiały różne postaci np.  sala filmu, muzyki, sportu, polityki, sław, strachu, piratów z Karaibów, sala wielkiego pożaru Londynu w 1666.

W Muzeum Madame Tussauds przenieśliśmy się w świat fantazji w wymiarze 4D i zobaczyliśmy krótki film, w którym Spider - Man, The Incredible Hulk i Captain America walczą przeciwko jednemu z najbardziej nikczemnych czarnych charakterów, przeżywając całkowicie nowe przygody. Mogliśmy założyć napierśnik Iron-Mana albo pospacerować po suficie razem ze Spider - Manem. Niesamowite uczucie.

Po ogromnej dawce emocji przeszliśmy ulicą Baker Street do Muzeum Sherlocka Holmesa, gdzie według książki mieszkał sławny detektyw i jego przyjaciel Watson. Kilka fotek, angielski obiad w zaprzyjaźnionym hostelu i podróż metrem do hotelu Travelodge. A tam miła niespodzianka- przestronne pokoje z łazienkami – pełen komfort.

3 czerwca. Śniadanie w formie bufetu z dużym wyborem smacznych dań – od typowo brytyjskich kiełbasek i fasolki, po owoce, dżemy i musli. Jednym słowem, dla każdego coś pysznego.

Tego dnia Londyn powitał nas deszczem, ale w niczym nam to nie przeszkadzało. Metrem dotarliśmy do eleganckiej ulicy Knightsbridge i Brompton Road, przy której mieści się słynny dom towarowy Harrods. 7 kondygnacji budynku to zbyt wiele, aby zobaczyć całe bogactwo, jakie oferuje sklep.

Potem słynnym londyńskim piętrowym czerwonym autobusem  z odkrytym dachem zwiedzaliśmy najciekawsze zakątki Londynu. W każdej chwili mogliśmy wysiąść z autobusu (tylko tylnymi drzwiami), a potem znowu wsiąść (przednimi) i kontynuować zwiedzanie. Spacerkiem przeszliśmy do Piccadilli Circus, placu znanego z krzykliwych i jaskrawych neonowych reklam. Piccadilli Circus to właściwie ruchliwe skrzyżowanie otoczone pasażami handlowymi i lokalami serwującymi lekkie dania. Od lat ludzie gromadzą się w centrum tego placu pod figurą Erosa, greckiego boga miłości, obserwują pokazy tańca, sztuki, muzyki itp. Na Piccadilli Circus spotkaliśmy kolejną znaną nam postać z telewizji TVN. Wymiana pozdrowień, wspólne zdjęcie i dalej w drogę wzdłuż słynnej alei Whitehall do Tafalgar Square z kolumną Nelsona. Gwar uliczny, czerwone autobusy, charakterystyczne budki telefoniczne, londyńskie taksówki, powściągliwi londyńczycy – tego nie da się opisać słowami – to trzeba zobaczyć, wczuć się w londyński klimat.

Kolejne punkty Londynu to dom przy Downing Street nr 10 -od 1732 r. oficjalna rezydencja premierów brytyjskich, potem Pałac Westminsterski z Big Benem. Wzdłuż szerokich alei Whitehallu i Westminteru ciągną się wspaniałe budynki będące historycznymi siedzibami rządu i Kościoła. Westminster Abbey  jest miejscem spoczynku angielskich władców od XIII w., a także koronacji i ślubów królewskich.

Chwila odpoczynku w metrze, krótka drzemka dla niektórych (czyt. Piloła), obserwacja zachowań londyńczyków, ich zwyczajów (w metrze czytają gazety) i już byliśmy w Tower of London – czyli w jednym z najlepiej zachowanych średniowiecznych zamków. Oglądaliśmy kolekcję klejnotów koronnych - zbioru najpiękniejszych i najbardziej wartościowych klejnotów świata, a następnie wnętrza Tower - budowli będącej w ciągu swej długiej historii rezydencją królewską, zbrojownią, więzieniem, miejscem straceń, mennicą.
Z sentymentem podziwialiśmy Tower Bridge i panoramę miasta nad Tamizą.

Potem Doubler Decker Bus przejechaliśmy do Buckingham Palace – londyńskiej rezydencji królowej. Mieliśmy szczęście. Królowa tego dnia była w pałacu, ponieważ wydawała Garden Party.  Obserwowaliśmy ukradkiem królewskich gości, ich maniery, stroje i kapelusze dam.

Dzień zakończyliśmy obiadem w restauracji chińskiej na rogu dzielnicy Chinatown. Sajgonki, krewetki, wołowina z warzywami, kurczak w różnych konfiguracjach, chipsy, herbatka jaśminowa, to tylko niektóre z pozycji menu, jakie były nam serwowane. Pyszności!

4 czerwca. Zamek Windsor. Największy i najstarszy zamieszkały zamek na świecie oraz jedna z oficjalnych rezydencji monarchów brytyjskich. Mury zamku oraz 19 baszt kryją w sobie 900 lat historii. Powierzchnia podłóg wynosi około 45 tysięcy metrów kwadratowych, na których znajdują się cenne zbiory malarstwa, rysunku, uzbrojenia, porcelany i rzeźby. To wszystko podziwialiśmy tego dnia. Widzieliśmy też najsławniejszy na świecie domek dla lalek Królowej Marii zbudowany w skali 1:12 i przedstawiający jak brytyjska rodzina królewska żyła w tamtych czasach. Dywany, zasłony oraz umeblowanie zostały stworzone z prawdziwych materiałów, łazienki wyposażone są w działającą kanalizację, a w toaletach można spłukiwać wodę. Powieści takich autorów jak Rudyarda Kiplinga i Sir Artura C. Doyle’a zostały wydane w miniaturowych publikacjach. Na użytek domku nawet butelki składowane w piwnicach napełniono prawdziwym winem . Robi niesamowite wrażenie.

Kilka fotek ze strażnikami zamku i przejazd na London Eye, skąd podziwialiśmy panoramę miasta. Szkoda tylko, że w kroplach deszczu, ale w końcu byliśmy w Londynie i musieliśmy poczuć również angielską pogodę.

Na deser zostawiliśmy Oxford Street, ulicę w Londynie skupiającą ponad 300 sklepów różnych znanych marek. I cóż, ogarnął nas londyński szał zakupów.

5 czerwca. Thorpe Park, największy park rozrywki w Wielkiej Brytanii. Pogoda wymarzona - słoneczna. Cały dzień spędziliśmy na ekstremalnych atrakcjach: roller coasterach, kolejkach, zjeżdżalniach, karuzelach, salonach gier itp. Adrenalina, ekscytacja, dobra zabawa, radość, która budziła w nas małe dziecko, towarzyszyły każdemu. Szkoda, że czas mijał tak szybko, ale to, co przeżyliśmy, zostanie w nas na zawsze.

6 czerwca. Pakowanie, angielskie śniadanie, wykwaterowanie, podróż metrem do centrum Londynu, złożenie bagażu w zaprzyjaźnionym hostelu i … zakupy, zakupy, zakupy na Oxford Street. Jeszcze rzut okiem na cudowny Londyn i przejazd na lotnisko.

Wszystko, co dobre, kiedyś się kończy. Mamy wrażenie, że nasz pobyt w Londynie to bajka, fragment niesamowitej opowieści, która stała się rzeczywistością.

Uczestnicy wycieczki

Kiedy następny wyjazd? Niech organizatorzy myślą, a potencjalni  uczestnicy składają pieniądze w pończoszce. Londyn z samej opowieści rzuca na kolana, a co dopiero w  rzeczywistości! W październiku  ok. 14 może być długi weekend...

Redakcja

 
Wyprawa Małolata do Supraśla i Poczopka PDF Drukuj Email

 

02.06.2014 roku członkowie Szkolnego Klubu „Małolat” wyruszyli na wycieczkę krajoznawczą trasą Supraśl - Poczopek.

Po dość długiej wyprawie autokarowej dotarliśmy do Poczopka, a dokładniej do Silvarium - niezwykłego ogrodu leśnego. Na początku obejrzeliśmy zwierzęta na skraju puszczy. Zobaczyliśmy tam również przekrój mrowiska oraz wiele różnych rodzajów owadów i motyli. Następnie pani przewodnik oprowadziła nas po ogrodzie i opowiadała  o występującej tam roślinności. Byliśmy także w ptasich wolierach, w których znajdowało się kilka rodzajów sów. Mieliśmy przyjemność obejrzeć kamienną żabę Bufosławę, której nasi koledzy i koleżanki słali buziaki, w nadziei na zamianę jej w księcia lub księżniczkę. Po zwiedzeniu ogrodu leśnego wybraliśmy się na ognisko, gdzie upiekliśmy pyszne kiełbaski i odbyliśmy przejażdżkę bryczkami konnymi.

Kolejnym punktem wycieczki było Muzeum Ikon w Supraślu. Tam mieliśmy przyjemność obejrzeć ikony oraz dowiedzieć się ciekawostek z religii prawosławnej. Obejrzeliśmy film ukazujący powstawanie ikon. Następnie zjedliśmy obiad i udaliśmy się w drogę powrotną. Mogłoby się wydawać, że to koniec wycieczki, ale jeszcze udało nam się namówić opiekunów na lody.

Około godziny 17.30 wróciliśmy do Wysokiego Mazowieckiego i tym samym zakończyliśmy wycieczkę Supraśl – Poczopek. Atmosfera na wyjeździe byłą przyjazna, wesoła, dopisywał nam humor i bawiliśmy się świetnie.

Kinga Maciągowska I B

 
Gala ogólnopolskiego konkursu z naszym udziałem! PDF Drukuj Email

 

29 maja w Lublinie na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim odbyła się gala podsumowująca  IX edycję  Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego pt. "W młodzieńczym życiu staram się być stróżem poranka nadziei". Konkurs adresowany był do młodzieży szkół średnich, a jednak wśród nagrodzonych znalazła się uczennica naszej szkoły Julia Maciejczuk z II b, której opiekunką była pani Anna Jamiołkowska.

Uroczystość inaugurowali o godzinie 11.30  prorektor KUL-u Krzysztof Narecki i  Sekretarz Stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej-  Tadeusz Sławecki. O godzinie 12.10 rozpoczęła się sesja "Uczę się Ciebie, człowieku", podczas której swoje świadectwa przedstawili zgromadzonym niewidomy nauczyciel historii w VIII LO w Lublinie - Maciej Białek, Zuzanna Mazurek - pływaczka, mistrzyni Europy juniorów oraz uczeń I LO w Lublinie, który odkrył lek na chorobę Alzheimera - Łukasz Wysocki. Trzeba zaznaczyć, że sesja była zdecydowanie najbardziej wzruszającym i pamiętnym punktem programu. Pani Zuzanna opowiedziała o motywacji, dzięki której osiągnęła sukces, profesor Białek przedstawił swoje życie i walkę z niepełnosprawnością, 19-letni student pokazał drogę, którą przeszedł, aby zmienić życie milionów ludzi. O 13.30 nastąpiło uroczyste rozdanie nagród. Oprócz nagród rzeczowych  finaliści otrzymali książkę, w której zostały opublikowane ich prace. Całość przypieczętowana została wspólnym odśpiewaniem "Barki".

Gratulujemy Julii i p. Jamiołkowskiej. Miło uświadomić sobie, że nasi reprezentanci z powodzeniem stają w szranki konkursowej walki na szczeblu ogólnopolskim i ...wychodzą z niej zwycięsko! Julia ma już książkową publikację- pamiątkę jej nastoletnich rozważań. Teraz czas na Ciebie!

Redakcja

 
Mądra i radosna miłość PDF Drukuj Email

 

30 maja 2014 r odbyła  się Gala  Finałowa konkursu "Święci i Bohaterowie Ziemi Łomżyńskiej" pod hasłem: "Święci ukazują nam drogę, jak być szczęśliwymi". Konkurs przebiegał w trzech kategoriach: literackiej, plastycznej i multimedialnej.

Celem konkursu było przybliżenie młodzieży postaci świętych i bohaterów  Ziemi Łomżyńskiej, ich życia i działalności.

Czym jest świętość? - zapytacie.  To mądra i radosna miłość.

Święty to osoba, która w każdej sytuacji potrafi wyrażać miłość i potrafi kochać heroicznie. Miłość ta nie ma jednak nic wspólnego z rozpieszczaniem, tolerowaniem zła czy naiwnym miłosierdziem, gdyż święty wie, że kochane przez niego osoby nie staną się szczęśliwe, dopóki same nie zaczną kochać. Właśnie dlatego święty nigdy nie myli miłości z naiwnością.

W relacjach międzyludzkich święty stosuje dwie zasady. Pierwsza brzmi: to, czy kocham ciebie, zależy ode mnie, ale to, w jaki sposób okazuję ci miłość, zależy od ciebie i od twojego postępowania. Zasada druga jest równie jasna: to, że kocham ciebie, nie daje ci prawa, byś mnie krzywdził, a mnie nie odbiera prawa do tego, bym się przed tobą bronił.

Uczennice naszego  Gimnazjum  rozumieją  znaczenie powyższych słów i umieją odnieś je do konkretnych osób.  Ich prace zdobyły wysokie lokaty :

Aleksandra Łętowska kl. III F  II miejsce w kategorii literackiej;

Roksana Mirek kl. II B  I miejsce w kategorii plastycznej;

Natalia Dąbrowska kl. III C  wyróżnienie w  kategorii plastycznej;

Natalia  Decewicz kl. III C  wyróżnienie w kategorii multimedialnej.

Gratulujemy uczennicom pomysłowości, twórczych inicjatyw. Życzymy, by w codziennym życiu doznały  wiele radości, były  wrażliwe na piękno zaczerpnięte z miłości Boga.

Anna Jamiołkowska

opiekun nagrodzonych

 
Konkursy w obcych językach PDF Drukuj Email

 

Wiosna w gimnazjum to czas różnych szkolnych konkursów – także z języków obcych. Po raz kolejny mieliśmy możliwość wsłuchania się w recytacje wierszy… po angielsku i posłuchania piosenki poetyckiej. Królowały wiersze Bruce Lansky’ego, którego twórczość charakteryzuje się zabawną krytyką szkolnej rzeczywistości oraz cech charakteru młodego człowieka.

Jury szkolnego konkursu poezji i piosenki poetyckiej w składzie: p. Małgorzata Nadolna( koordynator), p. Monika Kulesza, p. Agata Bielińska i p. Barbara Agnihotri wyłoniło laureatów w obu tych kategoriach.

Kategoria wiersz:

  1. Jakub Plewik  3f
  2. Weronika Biała 1d
  3. Adrian Brzoska 3d
  4. Łucja Bogucka 1d
Kategoria piosenka:
  1. Julia Grabowska 1e
  2. Martyna Wyszyńska 2d
  3. Michalina Faszczewska 3a

Szkolny konkurs poezji i piosenki poetyckiej jest równocześnie etapem konkursu wojewódzkiego od kilku lat organizowanego w Ciechanowcu. Miło jest nam także ogłosić, że kolejny rok z rzędu nasi reprezentanci byli w Ciechanowcu niezwyciężeni – pierwsze miejsce w kategorii wiersz zdobył Adrian Brzoska, drugie – Jakub Plewik. Opiekunem była p. Monika Kulesza.  Warto wspomnieć, że chłopcy to już „weterani” w tej kategorii. Kuba stanął na podium po raz trzeci, a Adrian-  drugi.  Aż żal, że chłopcy już kończą gimnazjum. Cała nadzieja w Weronice Białej z klasy, która zdobyła w Ciechanowcu wyróżnienie pod troskliwym okiem pani Małgorzaty Nadolnej.
Modne w tym roku są także konkursy ortograficzne. Gimnazjaliści mogli spróbować sił w ortografii angielskiej i rosyjskiej.

Konkurs Spelling Masters, czyli Mistrz Ortografii organizowany był już po raz drugi i cieszy się coraz większą popularnością. Koordynatorem była p. Monika Kulesza.

A oto zwycięzcy konkursu Spelling Masters:

1. Jakub Plewik 3f

2. Oliwia Kozłowska 3a

3. Marcin Milewski 3 b

Nagrody na konkursy z języka angielskiego – słowniki, książki do czytania i nauki gramatyki –  ufundowało wydawnictwo Pearson Longman

Wiele emocji wywołał konkurs ortograficzny z języka rosyjskiego. Konkurs pod nazwą „Z ortografią za pan brat” odbył się 7 maja 2014 r.  Dwie osoby, które najlepiej napisały, to Justyna Żurowska z kl. III d i Kamil Godlewski z kl. II b. 14 maja odbyła się dogrywka, na  podstawie której wyłoniono mistrza ortografii rosyjskiej. Po bardzo wyrównanej walce została nim Justyna. Decyzją jury zarówno Kamil jak i Justyna zostaną nagrodzeni.

Opiekę metodyczną nad uczniami sprawowały panie Katarzyna Kulesza( koordynator) i Krystyna Wojciak –Włostowska.

 

Wszystkim zwycięzcom serdecznie gratulujemy, Was, kochani uczniowie, zachęcamy do udziału w konkursach w następnym roku.

Monika Kulesza

 
«pierwszapoprzednia12345678910następnaostatnia»

Strona 2 z 11