Na razie tylko do Białegostoku, ale jakże przyjemnie, naukowo,  mądrze i wesoło. Mowa o wyprawie wszystkich uczniów klas szóstych  do teatru, muzeum medycyny i  farmacji i do pałacu. Wycieczkę zorganizowały nasze wychowawczynie p. Małgorzata Gierałtowska, p. Maria Janeczko, p. Luiza Borawska , a towarzyszyły nam p. Monika Dołęgowska, p. Joanna Ścisłowicz i p. Ewa Waszczuk.

Wyruszyliśmy w porannej mgle i niepostrzeżenie znaleźliśmy się w mglistej krainie stworzonej przez  reżysera, scenografów i aktorów  spektaklu „ Hobbit” wg Tolkiena w Teatrze Dramatycznym.  Jak można oddać na scenie klimat tej powieści fantasy, lektury klasy szóstej? Ano można, dzięki pomysłowym i dopracowanym kostiumom, efektom świetlnym i dźwiękowym i dynamicznej grze aktorskiej. Na scenie pojawiły się gobliny, elfy, smok, Thorin,  Bilbo Bagins i Gandalf we własnej osobie. Krasnoludy zasiadały... na widowni, bo reżyser zaangażował właśnie nas do niektórych ważnych scen. O tym, że spektakl się podobał, świadczyły wyciągnięte szyje, przybijane piątki z aktorami i piski dziewcząt straszonych przez potwory. Świetna zabawa z mądrym przesłaniem. W ilu z nas drzemie Bilbo Bagins przywiązany do swojej ciepłej norki i jedzenia? Ilu z nas nie chce podejmować wyzwań, jakie niesie życie? Pointa spektaklu była wyrazista: „Gdy przyjdzie Twojej wyprawy czas, idź! Drugiej szansy nie dostaniesz. Celów  osiągniesz sto, gdy uwierzysz, że możesz. Idź!”

Więc poszliśmy... obejrzeć Muzeum  Medycyny i Farmacji w Pałacu Branickich i piękny ogród w stylu francuskim. Może ktoś w przyszłości będzie tu studiował nauki medyczne? Na razie wzięliśmy udział w warsztatach produkcji mydełek o różnych kształtach( królowały szczęki), obejrzeliśmy zabytkowe gabinety z wyposażeniem, którego nie pamiętają nasi rodzice. Wiertarka wolnoobrotowa  napędzana pedałem zrobiła wrażenie. Godzinę wiercić w męczarniach ząb! O zgrozo! Eksponaty był bardzo ciekawe. Pani pokazała, jak się robi tabletki, przygotowuje mikstury ziołowe. Widzieliśmy też prawdziwe ludzkie organy wewnętrzne w formalinie. Oczywiście była to sala do zwiedzania tylko przez ludzi o mocnych nerwach. Syci wrażeń naukowych dostojnym krokiem pospacerowaliśmy po parku i wnętrzu pałacu, by potem beztrosko wytarzać się na dywanie ze złotych liści i wybiegać po pagórkach i schodkach wokół pałacu. Przyszli lekarze i farmaceuci na razie rozwijają tężyznę fizyczną.

Po obiedzie pełni wrażeń wróciliśmy szczęśliwi do domów.

Wszystko udało się na szóstkę. I program, i towarzystwo. W dodatku  w cudnej oprawie złotej polskiej jesieni, a przecież to już 23. października!

Uczestnicy wycieczki